Tym razem Marlon Brando jako dojrzały mężczyzna.

 

Ojciec chrzestny

O Ojcu chrzestnym pisałem ostatnio, dlatego nie będę wchodził w szczegóły fabularne. Jedno jest pewne: Marlon Brando już po wsze czasy będzie kojarzony z rolą Vito Corleone. To druga rola, za którą otrzymał Oscara, którego jednak nie przyjął. Film ma iście gwiazdorską obsadę, znajdziemy tu przecież Ala Pacino, Roberta Duvalla (który gra też w Czasie apokalipsy), Diane Keaton.

Ojciec chrzestny, w odróżnieniu od późniejszego Czasu apokalipsy, pozwala Marlonowi Brando rozwinąć skrzydła. Wciela się w rolę Don Corleone wyśmienicie. Opanowany i zdecydowany zarazem, pełen powagi i dostojności. Ale moment, w którym Vito pojawia się u Amerigo Bonasery i prosi o przygotowanie jego syna do pochówku,  ukazuje jego najbardziej ludzką twarz, pełną bólu i cierpienia. I tę scenę Brando zagrał wspaniale.

Ojca chrzestnego widział zapewne każdy. Większość widziała też kontynuację: świetną drugą część z Robertem De Niro grającym młodego Vita, i trochę gorszą część trzecią. Mimo to, warto do tego tytułu czasem wracać.

Najlepsza kwestia? „Zamierzam złożyć mu propozycję nie do odrzucenia.”

Ostatnie tango w Paryżu

Film, który może wzbudzić skrajne reakcje. Od zachwytu, przez zaciekawienie, po zawód i wyłączenie go po kilkudziesięciu minutach, z cisnącym się na usta pytaniem: „O co tu chodzi?”.

Film opowiada historię relacji pomiędzy starzejącym się Amerykaninem Paulem, którego gra Brando, a młodą Francuzką Jeanne, graną przez Marię Schneider. Ich relacja oparta jest na dość prostej zasadzie: spotykają się w wynajętym mieszkaniu, gdzie uprawiają seks, nie podają swoich imion, nie rozmawiają o sobie. Oczywiście nic z tego nie wychodzi. Seks przerodzi się w gwałt, a bohaterowie zaczną wikłać się w opowieści o sobie. Początkowy erotyzm przerodzi się w wulgarność, a intymność spotkań przekształci się w prześladowanie, z tragicznym końcem.

Warto spróbować, choć nie każdy wytrwa do końca. Jeśli jednak chcecie zobaczyć na co stać Marlona Brando, albo też zmierzyć się z kinem, które złośliwi nazwaliby „artystycznym”, to powinien dać radę. Ostatnie tango… może być również niezłą pozycję, jeśli szukacie jakiegoś erotycznego filmu na wieczór – choć zapewne znajdzie się coś bardziej rozpalającego zmysły.

Najlepsza kwestia?

„Quo vadis, baby?”

„Gdzie idziesz, złotko?”

Czas Apokalipsy

To klasyka, którą znać musi każdy. Koniec i kropka. Będąc adaptacją „Jądra ciemności” Josepha Conrada, Czas apokalipsy jest też zwykłym filmem wojennym. I obie rzeczy – moim zdaniem – robi wyśmienicie. Oglądając go, znajdujemy się gdzieś pomiędzy wojenną makabrą, pięknem sztuki filmowej a opowieścią o źródle zła w człowieku.

To kopalnia scen, powiedzeń i bohaterów. „Zapach napalmu o poranku”, surfowanie wśród artyleryjskiego ognia, Wagner i helikoptery, w końcu królestwo pułkownika Kurtza – to rzeczy, o których szybko nie zapomnimy.

A sam Brando? Moim zdaniem kreacja Waltera Kurtza jest fantastyczna. Wygląda jak prorok, swoją ogromną posturą i łysą głową świetnie wyróżnia się na tle wychudzonych Azjatów i Amerykanów. Doskonale buduje w ten sposób obraz kogoś, kto jest w stanie panować nad ludźmi. A jego monologi, gdy widzimy jedynie jego twarz, która wyłania się z cienia – kto nie widział, niech żałuje.

Od dłuższego czasu obejrzeć można wersję, która trwa trzy godziny. Ja osobiście nie żałowałem. Niezależnie od tego ile godzin nad tym filmem spędzisz, będą to najlepiej spędzony czas dnia, tygodnia. A Jądro ciemności? Chcesz czy nie, do tego filmu to lektura obowiązkowa.

 

Z wcześniejszych ról na pewno warto polecić Viva Zapata! z 1952 i Juliusza Cezara z 1953 roku. W filmie The Freshman (1990), Marlon Brando zagrał parodię roli Vita Corelone. Można jeszcze wspomnieć o Rozgrywce (2001)– z ang. The Score – w której zagrał z Robertem De Niro. Ponadto Brando zagrał w wielu innych, różnej klasy filmach. Usuń obrazek wyróżniający