Broda jaka jest, każdy widzi. I nawet jeśli nie wszyscy mogą ją zapuścić i mamy takich znajomych, którym rośnie tak nie wiele, że w poczuciu dobrego smaku nie chcą straszyć najbliższego otoczenia tymi kilkoma dłuższymi włosami wyrastającymi z podbródka, to brodaczy wokół wciąż przybywa.

O zaroście – brodzie, wąsach i bakach – jest od dłuższego czasu głośno. Podczas gdy niektórzy wieszczą jego koniec, inny mówią o pojawieniu się nowej, lumberseksualnej mody. Nie ulega jednak wątpliwości, że broda jest dzisiaj traktowana przede wszystkim w kategoriach estetycznych. Nie zawsze tak było.

Broda polityczna, broda religijna.

Zdarzały się okresy w historii, gdy noszenie brody wymagało czegoś więcej, niż zakupienia kosmetyków do jej pielęgnacji. Gdy w 1698 roku Piotr I wprowadził nakaz zgolenia męskiego zarostu, który miał ucywilizować rosyjskich bojarów, wywołał ogólnonarodowe oburzenie. Gdy sam nakaz nie poskutkował,  posiadanie brody zostało opodatkowane – i biada temu, kto nie miał przy sobie kwitu poświadczającego zapłatę. Ilu z nas nadal dumnie obnosiłoby się ze swoimi brodami, gdybyśmy co miesiąc musieli za nią zapłacić?

Zarost bywał również symbolem religijnym. Gdy w 1054 r. doszło do schizmy w chrześcijaństwie, prawosławni duchowni długie, niegolone brody uznali za swój znak rozpoznawczy. Przykłady na to, że brody były czymś więcej niż estetycznym dopełnieniem męskiego image’u można mnożyć. Nie ma jednak sensu streszczać książki Co dwie brody, to nie jedna.

Przede wszystkim na prezent.

Autorką jest Aleksandra Woldańska-Płocińska, która odpowiada również za ilustracje. Publikacja jest lekka i przyjemna, co jest zasługą szaty graficznej, szczególnie rysunkom, które przedstawiają różne typy zarostu. Lekka nie znaczy jednak banalna: znajdziemy tu ciekawą garść informacji o historii i symbolice brody, o goleniu, a nawet o brodatych kobietach.

To książka idealna na prezent: jest ładnie i porządnie wydana, nie bombarduje nas historycznymi traktatami o męskim zaroście, można się przy niej uśmiechnąć. I nie traktujmy jej zbyt poważnie, inaczej czar pryśnie.

BLOG2

Ilustracje cieszą oko i brodę.