Rzeka dwóch serc Ernesta Hemingwaya jest krótkim, dwuczęściowym opowiadaniem, które znajdziemy m.in. w tomie 49 opowiadań. I choć moja wersja ma tylko 24 strony, to proszę mi wierzyć – będziemy chcieli czytać je bardzo powoli i wciąż do nich wracać.

Na łonie natury

Nick, mężczyzna, o którym niemal nic nie wiemy, wysiada z pociągu i rusza nad rzekę, aby rozbić tam mały obóz. Rozkłada namiot, łapie świerszcze i łowi ryby, przygotowuje posiłki nad ogniskiem i wspomina jednego, dosłownie jednego, przyjaciela z przeszłości, grzeje się w słońcu. I tyle – to cała fabuła. Czemu zatem to opowiadanie sprawia tyle radości?

Po pierwsze: Hemingway w mistrzowski sposób przenosi nas do stworzonego przez siebie świata. Czujemy na naszych plecach każdy promień południowego słońca a zimna, rwąca rzeka wywołuje na gęsią skórkę; walczymy z komarem, który przedostał się przez moskitierę a w nosie czujemy zapach rozgniecionego pod ramiączkiem plecaka liścia paproci.

Po drugie: po skończeniu czytania mamy ochotę wziąć do ręki siekierkę i porąbać trochę drewna, złapać za wędkę i złowić kilka ryb i rozbić namiot pod gołym niebem. Słowem – wyjść z mieszkania, bloku czy domu, zapomnieć o zasięgu wi-fi i nieodebranych połączeniach, pojechać do lasu i spędzić trochę czasu wśród przyrody. Przepełnić płuca świeżym powietrzem, rozruszać mięśnie i zbudować coś własnymi rękoma. A na koniec takiego intensywnego dnia rozłożyć się pod drzewami i zasypiać wsłuchanym w szmer lasu.

Minimum środków i maksimum treści.

Po trzecie – to opowiadanie napisane jest minimalistycznym stylem. I to jego największa zaleta. Rzeka dwóch serc ma w sobie coś, co powoduje, że jest surowa i niezwykle prosta, ale nie nudna. Hemingway używa minimum środków, uzyskując przy tym maksimum treści, klimatu i zaangażowania czytelnika.

Jeśli zatem mamy naprawdę zły dzień, taki, który dał nam porządnie w kość, Rzeka dwóch serc jest idealnym tytułem, żeby rozsiąść się wygodnie w fotelu, ukoić nerwy i dać się wciągnąć w jej literacki świat. A potem pozostanie nam jedynie żałować, że skończyło się tak szybko.