Karl Ove Knausgard po śmierci ojca, nawet jeśli momentami napadały go ataki wzruszenia, czuł przede wszystkim ulgę. Philipa Rotha w Dziedzictwie ogarniają zupełnie inne uczucia. Po raz kolejny pochylamy się nad książką, która dotyka kwestii śmierci ojca.

Towarzysz śmierci i umierania

O czym opowiada Dziedzictwo? Przede wszystkim o starości i umieraniu. Roth skrupulatnie opisuje starość swego ojca: nieznośny charakter i coraz rzadziej praną bieliznę, mieszkanie, które pokrywa się coraz większa i większą patyną brudu. To relacja z tego, jak codzienne sprawy zaczynają sprawiać problemy a samodzielne życie powoli staje się niemożliwe. Jest to również opowieść o tym, jak świat, który znamy, wypełnia się śmiercią: znajomych, członków rodziny, jak i miejsc.

Roth opowiada o tym, jak opiekował się starym i schorowanym ojcem. Wspomina wspólne wizyty u lekarzy, zabiegi i wiążące się z nimi rekonwalescencje, wspólne rozmowy o powiększającym się guzie mózgu, który w każdej chwili  może zamienić ostatnie chwile życia Hermana Rotha w koszmar.  Normą stają się nieprzespane noce, pełne troski o najbliższych.

Syn towarzyszy ojcu w najbardziej wstydliwych dla niego momentach, gdy ciało odmawia już posłuszeństwa. Nietrzymanie moczu i kału jest niezwykle upokarzające i Philip doskonale to rozumie. Koszmar Rotha seniora zbliża obu mężczyzn. Perspektywa śmierci unieważnia barierę obrzydzenia i wstrętu do ludzkich ekskrementów. Gdy pisarz bierze do ręki protezę swego ojca, mówi

 „[k]u mojemu zdziwieniu, odczuwałem pewne zadowolenie, trzymając jego protezę w ręku. Nie czułem ani mdłości, ani odrazy, kiedy tak szedłem obok niego, prowadząc go za ramię na chodnik; […] Przyjmując od ojca protezę, śluzowatą ślinę oraz wszystko co się z tym wiąże, i wciskając ją do mojej kieszeni, przekroczyłem – zupełnie mimowolnie – granicę cielesnego wyobcowania, która, nie całkiem niespodziewanie, pojawiła się miedzy nami, od kiedy tylko przestałem być chłopcem.” [s. 129]

Budowany przez lata dystans między synem i ojcem –  książka pozwala nam założyć, że nie zawsze żyli ze sobą najlepiej – zaczyna powoli zanikać. Nie tylko w wymiarze cielesnym.

Pojednanie i przebaczenie?

Dla Philipa Rotha równie ważne jest to, że zaczyna zbliżać się do ojca również duchowo. Zaczyna doceniać jego upór i wytrwałość w walce z nowotworem – a są to cechy, za które go przez długi okres czasu szczerze nie znosił. Spoglądając w przeszłość widzi, że Herman Roth taką samą walkę toczył przez całe życie, stawiając czoła wszystkim przeciwnościom losu: biedzie, pracy ponad siły, śmierci żony i starszego syna.

Philip przez lata wstydził się prostego charakteru i braku wykształcenia ojca. Teraz to się zmienia, bo pisarz zauważa, że to dzięki tym cechom tak skutecznie walczy z chorobą.

Roth junior zdaje sobie sprawę, że w tych ostatnich miesiącach życia ojca bardzo się do niego zbliżył i potrafił mu wybaczyć wiele wad. Mimo to pamięta, że niemal przez całe życie był rozdarty pomiędzy miłością do niego, bo utrzymywał rodzinę i zabiegał o jej dobro, a niechęcią, powodowaną uporem i ograniczeniem rodziciela. I fakt, że żywi do ojca tak mieszane uczucia zupełnie mu nie przeszkadza. Herman Roth był w życiu Philipa niezwykle ważną postacią, o której powie w pewnym momencie:

„On nie był po prostu jakimś tam ojcem, on był o j c e m, i miał w sobie to wszystko, czego w ojcach się nienawidzi, i wszystko to, co się w nich kocha.” [s. 153]

Cień ojca

Philip Roth towarzyszy swemu ojcu w jego ostatnich chwilach życia – trzyma go za rękę, gdy ten nie może już złapać oddechu i męcząc się umiera. Jakiś czas potem śni o nim, a ten, jak zawsze, robi mu uwagi i wymówki. I wtedy pisarz uświadamia sobie, ze synem pozostaje się na zawsze.

Zakończmy fragmentem, który w jakiś sposób podsumowuje relacje łączące Hermana i Philipa Rothów:

„Nie o to chodzi, że nie rozumiałem, jak pokrętne i głębokie stosunki nas łączyły; nie podejrzewałem, że mogły być tak głębokie, tak bardzo głębokie.” [s. 111]

Podejrzewam, że wielu z nas mogłoby powiedzieć dokładnie tak samo o własnych relacjach z ojcami.

Dziedzictwo jest książką, która dotyka spraw dla mężczyzn w pewien sposób fundamentalnych. Nie jest to pozycja trudna, ale zdecydowanie nie na każdy dzień i nastrój. Mimo to, warto o niej pamiętać. Nie znajdziemy zbyt wielu książek, które w tak otwarty sposób mówią o relacjach między umierającym ojcem a synem.

Cytaty pochodzą z wydania z 1991 roku w tłumaczeniu Jerzego Jarniewicza.