Inna dusza to naprawdę dobra książka. Kupienie jej to jedna z lepszych książkowych inwestycji, jaka może nam się aktualnie przytrafić. Nie jest to może arcydzieło, jak chcieliby niektórzy, ale porządna, wciągająca literatura na najwyższym poziomie. Z trzech przynajmniej powodów.

Lata 90.

Akcja książki dzieje się w latach 90. i Łukasz Orbitowski zrobił naprawdę wiele, żeby oddać ich klimat. Całość opowiedziana jest z perspektywy dwóch kilkunastoletnich chłopaków, dlatego próżno tu szukać długich ustępów o polityce, ekonomii i tym podobnym rzeczach. Lata 90. to przede wszystkim gry na konsolę, flippery, flejersy, powstające w piwnicach siłownie, rosnące jak grzyby po deszczach bilbordy z reklamami. To zarazem potransformacyjna bieda i szarość Bydgoszczy, rodziny cisnące się jednym pokoju i ich alkoholowe problemy. Klimat oddany jest świetnie, ale przez pierwszą połowę książki odnosiłem wrażenie, że Orbitowski skupia się na nim za bardzo

Zło w środku

Lata 90. nie są jednak najważniejszym tematem Innej duszy. Fabuła oparta jest na prawdziwych wydarzeniach: podwójnym morderstwie dokonanym bez żadnego powodu przez młodego chłopaka. Sceny zabójstw są wstrząsające i pozostawiają w nas naprawdę mało przyjemne uczucie.

Orbitowski pochyla się nad niezwykle trudnym i ambitnym tematem: skąd w człowieku bierze się zło, które niektórych z nas popycha do okrucieństwa? Odpowiedź, której udziela jeden z bohaterów – że odzywa się w nim inna dusza, która popycha go do zabicia – pozostawia sprawę w gruncie rzeczy otwartą. I choć książka jest najciekawsza właśnie w momentach poświęconych temu tematowi, to czegoś mi w nich brakowało. A może było ich po prostu za mało? Nie wiem. Mimo to – Inna dusza naprawdę zmusza do myślenia.

Ojciec alkoholik

Ostatnią rzeczą, która moim zdaniem jest naprawdę nieźle przedstawiona to chora relacja między ojcem alkoholikiem a jego synem. Orbitowski oddaje koszmar alkoholizmu bardzo sugestywnie. Najciekawszych jest kilka ostatnich scen książki, podczas których jeden z głównym bohaterów opiekuje się swoim zniedołężniałym i oślepłym od alkoholu ojcem. Miłość do rodziciela, pomieszana z wyrażaną po wielokroć nienawiścią do niego przeplata się tu z chorym przywiązaniem i wstydem. Ta książka pozostawia naprawdę niewiele nadziei.